Wojna

Call of duty“Call of Duty” jest jedną wielką wojną. Jej pierwsza edycja wywołała pradziwą burzę wśród graczy komputerowych z tego względu, iż do tej pory nie stworzono niczego tak bardzo przypominającego realistyczną wojnę. Wszystko, co działo się podczas rozgrywki w “Call of Duty” nie dość, że wydarzyło się w rzeczywistości, to jeszcze na dodatek grało się w nie tak realistycznie, że zapierało to dech w piersiach. Pierwsza część tej popularnej gry FPS (first person shooter) rozgrywała się w podczas II wojny światowej. Gracz wcielał się w zwykłych, szeregowych żołnierzy, którzy musieli wykonywać przeróżne zadania, jak na przykład obronić most, utrzymać pozycje w małym, francuskim miasteczku zajętym przez nazistowskie siły. Misje były dość zróżnicowane i skomplikowane, dzięki czemu rozgrywka nie nudziła się i nie wyglądała na monotonną. W pierwszych rozgrywkach wcielaliśmy się w sierżanta Martina, który musiał wykonać kilka zwiadowczych kroków, a następnie przystąpić do wspólnego ataku na Normandię. Zaczęło się w obozie treningowym, gdzie Martin przechodził ciężki trening, ale konieczny, by mógł przetrwać w piekielnych warunkach, jakie serwowała wojna z nazistami. Po tym treningu dopiero przekonał się, jak małym wyzwaniem było dla niego przejście przez trening.

Płonąca wioska

Płonąca wioska jest drugą misją pierwszej części “Call of Duty”. Żołnierze amerykańskich sił mają za zadanie wykurzyć nazistowskie siły z miasteczka i utrzymać na nich pozycję. Już ta misja pokazuje, co będzie działo się później – mnóstwo wybuchów, ofiar wśród przyjaciół. Pełna kompatybilność z otoczeniem – podnoszenie karabinów wroga, używanie moździeży, także wrogich – wspaniale wpływa na stopień i jakość rozrywki. Gracz ma wrażenie, że znajduje się w prawdziwym środku wojennego piekła. Walka w wiosce jest bardzo zacięta, amerykanie ze względu na brak dodatkowego zaopatrzenia, które jeszcze nie zdążyło dotrzeć, mają trudne zadanie zmierzenia się z pojazdami wrogich sił. Nazwa wioski to Sainte-Mere-Eglise. Kiedy pierwsza fala niemieckich wojsk zostaje pokonana, alianci muszą szybko przegrupować siły, ponieważ wiadomo, że do wioski zbliżają się dodatkowe, pomocne siły. Walka jest niezwykle zacięta, ale od amerykanie mają silną wolę i doskonale są wyszkoleni, dzięki czemu udaje się im przezwyciężyć nawet niemieckie czołgi, po prostu je wysadzając w powietrze. Kiedy misja dobiega końca dowódca plutonu zapowiada swoim podwładnym, że to dopiero początek tego, co niedługo przeżyją. Jak się okaże – będzie miał kompletną rację.