Motywacja

Cybernetyczny światRozumiałem, ale nie odpowiedziałem, bo po prostu nie miałem motywacji. Wyjechałem na ulicę, skręciłem w lewo, zacisnąłem mięśnie nóg i zacząłem pedałować szybciej.Jechałem do lasu, przejechać się wzdłuż rzeki, które kiedyś była moim ukojeniem w upalne dni. Teraz judzie topili tam często młode koty, psy i wyrzucali do niej śmieci. Nie było widać, żeby woda była brudna, ale nikt teraz nie wszedłby do niej. Jadę w stronę lasu i rozmyślam o tym, jakie wprowadzić zasady na najpopularniejszym kanale IRC w Polsce. Możliwości mam naprawdę wiele… mógłbym go najnormalniej w świecie oddać za coś równie interesującego. Tyle, że ja sam nie wiem co bym chciał, jeżeli chodzi o wirtualne rzeczy – bo chciałbym wszystko. Chciałbym być w środku cyberprzestrzeni, być jej częścią, podróżować w błyskawicznym tempie przez ocean. Nie wiem, jak to nazwać… tego nie mogę opisać. To jest zbyt piękne marzenie, żebym mógł mówić o nim otwarcie.W roku jest 365 dni… a deszcz musiał padać akurat dzisiaj, kiedy postanowiłem trochę się przewietrzyć, powdychać świeżego powietrza. Gdy byłem w połowie drogi do domu, deszcz rozpadał się na dobre, lało tak mocno, że nawet majtki miałem przemoczone. Deszcz – kolejna rzecz, której nie da się przewidzieć w stu procentach. Pogoda – ogólnie – jest czymś, czego nie da się przewidzieć, nigdy nie można przewidzieć, czy za tydzień będzie padało, czy sypał grad. Ba! Nawet prognozy zapowiadające pogodę na następny dzień często były pudłowane.

Cybernetyczny świat

Kolejna rzecz, która utrzymuje mnie w tym, że świat cybernetyczny jest lepszy od prawdziwego. W świecie cybernetycznym wszystko jest inne. Prostsze. Nie ma zasad, nie ma reguł. To znaczy są, tworzą je pieprzone firmy, rząd i specjaliści od telekomunikacji. A różnica między tymi regułami i tymi zawartymi w prawdziwym świecie jest taka, że o wiele łatwiej jest przełamać regułę cybernetyczną…

Nigdy nie powiedziałem nikomu o moim przekonaniu. Już widzę te dziwne spojrzenia, kręcenie głowami i pierdolenie o tym, że komputer mną zawładnął, że jestem uwięziony w czternastocalowej klatce a wyobraźnię barwną jak okienko Windowsa95 w trybie awaryjnym. Lecz prawdą jest to, że to ja zawładnąłem komputerem. Jestem jego panem, mistrzem. Nikt nie jest tak posłuszny jak komputer – wystarczy wpisać proste polecenie, jedną komendę… trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić. Rafał! Chodź, już jest!Oczywiście chodziło o pizze. Jedzenie mistrzów. Co prawda, pizza kupiona w sklepie nigdy nie smakuje tak, jak zamówiona w PizzaHut czy Telepizzda. Ale pizza jest jak życie – nawet jeżeli jest kiepska, nieźle smakuje.

Idę po pizzę, zerkając do pokoju rodziców. Jezu, znowu oglądają jakieś cholerne sieczki mózgowe. W tych durnych programach rozrywkowych zawsze jest ten sam scenariusz – uśmiechnięty prezenter, wiecznie młode modelki i zwykli szarzy ludzie grający o swoją życiową szansę.